Czy istnieje prosty sposób na nawilżenie i odżywienie skóry? Ostatnim hitem w pielęgnacji są maseczki do twarzy „sheet mask”, czyli po prostu maski w płacie. Trend przyjął się w Europie za sprawą Koreanek i azjatyckiej pielęgnacji. W dzisiejszym poście przetestuję kilka najpopularniejszych maseczek od znanych marek koreańskich. Wrażenia opisuję poniżej.

Koreańskie maseczki do twarzy — jakie dają efekty?

Do testowania maseczek nastawiłam się bardzo pozytywnie, ponieważ jestem ich wielką fanką. Coraz częściej sięgam po koreańskie kosmetyki i z chęcią testuję je na swojej skórze. Tym razem padło na maski typu „sheet mask”. Zdecydowałam się wybrać trzy azjatyckie marki: Holika Holika, Skin79 i młodą markę, która niedawno pojawiła się na rynku: Beauty Kei. Każda seria masek wyróżnia się szatą graficzną oraz właściwościami kosmetycznymi. Jedną z największych zalet maseczek tego rodzaju jest ich forma: wykonane z bawełnianego płatu i nasączone odżywczym serum aplikują się zdecydowanie łatwiej niż tradycyjne maski, których zmywanie może być czasem dość uciążliwe.

Dlatego też, jeśli zależy Ci na pielęgnacji skóry twarzy, ale mozolne usuwanie tradycyjnych masek działa na Ciebie zniechęcająco, wypróbuj maski „sheet mask”. Ich głównym zadaniem jest oczyszczanie skóry z nadmiaru sebum czy zanieczyszczeń środowiskowych, ale także dogłębne nawilżanie i ochrona przed uszkodzeniami. W składzie maseczek często znajdziemy substancje o działaniu odmładzającym, takie jak kolagen czy kwas hialuronowy, które napinają skórę, zwiększają jej elastyczność, rozjaśniają cerę oraz poprawiają jej ogólny wygląd. Aplikacja masek jest niezwykle prosta: wystarczy umyć twarz tonikiem, a następnie nałożyć maskę na skórę i odczekać 15- 20 minut. Pozostałe serum można wklepać opuszkami palców w skórę twarzy, szyję czy dekolt.

Maseczki do twarzy w płacie
Maseczki świetnie nawilżają i odżywiają naszą skórę. W drogerii horex.pl znajdziesz bogaty wybór maseczek do twarzy od różnych znanych marek.

Nie ukrywam, że podczas zakupów dużą wagę przywiązuję nie tylko do składu i substancji odżywczych zawartych w produktach, ale również do strony wizualnej, czyli opakowań. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam maski z zabawnymi wzorami zwierząt, od Skin79 od razu wiedziałam, że muszę po nie sięgnąć. Zresztą koreański rynek kosmetyczny świetnie trafił w moje gusta: opakowania produktów często zdobią przyjemne dla oka ilustracje (jak w przypadku Beauty Kei), które zachęcają do zakupu. Ponieważ moją cerę określiłabym jako normalną w kierunku mieszanej i nie mam z nią większych problemów, głównym powodem, dla którego sięgnęłam po maseczki, jest nawilżanie skóry i utrzymanie jej prawidłowego funkcjonowania.

Ranking maseczek do twarzy

Przejdźmy do szczegółowych wrażeń z testowania. Maseczki nakładałam zazwyczaj po powrocie z pracy lub wieczorem w celu uczucia odświeżenia i zrelaksowania się. To kiedy zdecydujecie nałożyć maseczkę, zależy tylko od Was. Równie dobrze sprawdzą się rano, w trakcie dnia czy przed snem. Najważniejsze, aby nie zapominać o ich regularnym stosowaniu, tzn. co najmniej 1-2 razy w tygodniu. Przecież każda z nas pragnie mieć wypoczętą i zdrową cerę, prawda?

Skin79 Animal Mask

 

Maski w postaci zwierzaków to świetna propozycja dla osób, które pielęgnację lubią łączyć z zabawą. Przeistoczenie się w pandę, kota, mysz czy małpę z pewnością poprawi Wam nastrój, a odżywcze właściwości maseczek sprawią, że skóra twarzy będzie wypoczęta i gotowa na kolejną dawkę przygód. Każdy zwierzak polecany jest do sprecyzowanych potrzeb. „Mysz” sprawdzi się na skórze z niedoskonałościami. Zawarty w masce ekstrakt z zielonej herbaty, pantenol i madekasozyd działają nawilżająco, łagodząco i przeciwzapalnie. „Czarna panda” wzbogacona witaminą B3 rozjaśnia przebarwienia i utrzymuje prawidłowy poziom nawilżenia skóry. „Sucha Małpa” oparta na bazie kwasu hialuronowego, ekstraktu z kwiatu lotosu i ziarna kakaowca polecana jest do skóry wysuszonej i pozbawionej blasku, a „Zły Kot” z ekstraktem z aloesu i drzewa herbacianego intensywnie nawilża, chroni przed starzeniem się skóry oraz łagodzi podrażnienia i uszkodzenia.

Maseczki w bawełnianym płacie są bardzo dobrze nasączone płynem odżywczym, a cienki materiał dokładnie przylega do twarzy. Dzięki temu możemy swobodnie chodzić po domu bez obawy, że maska może się zsunąć. „Sheet mask ” od Skin79 w porównaniu z innymi, które testowałam, wyróżniały się dużą ilością serum. Na skórze nawet po upływie 20 minut wciąż pozostawało sporo emulsji, którą należało później delikatnie wklepać w twarz lub okolice szyi. Wszystkie maseczki mają podobny do siebie łagodny i świeży zapach, a uczucie chłodzenia sprawia, że skóra staje się odprężona i zrelaksowana. Takie domowe spa przyda się każdemu!

Beauty Kei maseczka na płacie

beauty kei maseczki

 

Podobnie jak w przypadku produktów od Skin79, do wypróbowania maseczek Beauty Kei skusiły mnie opakowania. Słodkie ilustracje aloesu, pszczoły, ślimaka i czarnego węgla pięknie prezentują się w łazience, ale co najważniejsze: zachęcają do korzystania i pielęgnowania swojej skóry. Możemy wybrać maseczki o działaniu nawilżającym i łagodzącym (aloes), regenerującym (pszczoła), odmładzającym (ślimak) i oczyszczającym (czarny węgiel). Maseczki zapewniają efekt wypoczętej i nawilżonej skóry, wyróżniają się też przyjemnym niedrażniącym zapachem długo utrzymującym się na twarzy. Po ściągnięciu maski na skórze pozostała niewielka ilość serum, które wklepałam w szyję i dekolt.

Holika Holika Mask Sheet

 

Azjatycka marka Holika Holika tworząc maseczki Mask Sheet, postanowiła pójść w nieco inną stronę od poprzedników. Maski dopasowane zostały nie do rodzaju cery, a do konkretnych sytuacji i okoliczności. I tak możemy zdecydować się na maseczki: „After Night Overtime” do stosowania po ciężkim dniu pracy i obowiązków, „After Hard Study” – po wyczerpującej nauce, „After Leports” po wysiłku fizycznym, „After Drinking” po zabawie alkoholowej czy „After Taking a Trip” po podróży. Maseczki zostały oparte na bazie naturalnych ekstraktów roślinnych, które działają odświeżająco, rozjaśniająco i regenerująco. Maski o klasycznym wyglądzie nie zawierają żadnych wzorów i z łatwością utrzymują się na twarzy. Po upływie 20 minut zauważyłam, że większość serum wchłonęła się w skórę, a sam płat był prawie suchy. Tuż po ściągnięciu maski możemy odczuwać delikatne uczucie lepienia, ale po pewnym czasie skóra jest miękka i wygładzona. Maseczki od Holika Holika miały neutralny i najmniej intensywny zapach z wszystkich trzech porównywanych marek.

Maseczki w płacie — podsumowanie

Podsumowując, koreańskie maseczki to świetny sposób na łatwą i prostą pielęgnację skóry. Zawarte w nich składniki aktywne utrzymują skórę w prawidłowym stanie, chronią ją przed wysuszeniem i uszkodzeniami, działają odmładzająco oraz usuwają przebarwienia. Minusem masek w płacie może być ich aplikacja, ponieważ nie są idealnie dopasowane do twarzy. Trzeba więc poświęcić chwilę na dokładne pokrycie wybranych miejsc (zwłaszcza pod oczami i w okolicach nosa). Wada ta nie utrudnia jednak stosowania masek i nadal pozostanę ich wielką fanką! Największą przyjemnością z użytkowania maseczek jest to, że cały zabieg jest niezwykle odprężający. Zauważyłam też, że regularne stosowanie masek zmniejszyło lekkie zaczerwienienia twarzy w okolicach policzków, co potwierdza ich właściwości kojące i łagodzące. I oczywiście bardzo mnie to ucieszyło! A jak jest z Wami? Lubicie maseczki w płacie, czy to nie dla Was?

Interesujesz się makijażem? Sprawdź też nasz artykuł o czyszczeniu pędzli.